GKS ORZEŁ WIERZBICA - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Najnowsza galeria

ORZEŁ-CUP 2004
Ładowanie...

Aktualności

JESIEŃ ZA NAMI I PRZERWA ŚWIĄTECZNA!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-12-11 19:20

Nasza drużyna w bardzo ładnym stylu zakończyła rundę jesienną. W dwóch ostatnich spotkaniach zdobyliśmy komplet oczek oraz dwukrotnie zachowaliśmy czyste konto. Cieszy zwłaszcza zwycięstwo w derbowym meczu z Szydłowianką, którą ograliśmy na jej stadionie 0-2. Tydzień później nie pozostawiliśmy złudzeń Iłżance, która uległa nam zdecydowanie 3-0. Dzięki temu, że już w ostatniej chwili zażegnaliśmy kryzys, na wiosnę dalej pozostajemy w walce o mistrzostwo w LO. Mamy jedynie 4 punkty straty do liderującego Mazowsza Grójec, a w rundzie rewanżowej wszystkie drużyny, które uplasowały sie w pierwszej szóstce po jesieni, podejmiemy na własnym stadionie. Niewątpliwie będzie to dla nas bardzo duży atut pod warunkiem, że te mecze rzeczywiście rozegramy w Wierzbicy. 

Podopieczni Rafała Stąpora rozpoczną okres przygotowawczy 16 stycznia. Jeśli chodzi o potencjalne wzmocnienia, bądź ubytki to wszystko będzie się klarować dopiero po rozpoczęciu okienka transferowego. Również w styczniu, po rozpoczęciu przygotowań zamieścimy informacje na temat planowanych meczów kontrolnych. 

W imieniu całego klubu już teraz wszystkim kibicom naszego Orzełka życzmy miłych, rodzinnych i ciepłych świąt. Jak również udanej celebracji z okazji nadchodzącego nowego, 2018 roku. 


POTĘŻNY KRYZYS!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-11-10 09:10

Niestety nasz drużyna już od 5 spotkań tkwi w poważnym kryzysie. Od przegranego spotkania z Warką nasza drużyna kompletnie osiadła. O ile jeszcze w zremisowanym meczu z Zamłyniem i przegranym 2-0 spotkaniu z Prochem można było znaleźć kilka pozytywów w naszej grze, o tyle w pozostałych spotkaniach wyglądaliśmy po prostu źle i słabo. Wyglądamy jakby dopadł nas kryzys na płaszczyźnie fizycznej. Do tego dochodzi sfera psychiczna, a niestety wyglądamy jakbyśmy nie wierzyli w sukces i z góry stali na straconej pozycji. Ostatnie spotkanie obnażyło praktycznie wszystkie nasze słabości, a wynik 4-1 był zdecydowanie najniższym wymiarem kary. Musimy się koniecznie otrząsnąć. To już zdecydowanie ostatni dzwonek na to, abyśmy po rundzie jesiennej ciągle należeli do ścisłej czołówki. W przeciwnym razie po fenomenalnym początku rundy zostaniemy drużyną w środku tabeli. Lepszego momentu na przełamanie niż derby z Szydłowianką nie będzie. Trzeba się wziąć w garść i w niedziele o 13 pokazać walkę oraz charakter, bo jedynie to może nam dać 3 punkty w starciu z Szydłowcem. 


PO RAZ KOLEJNY SŁODKO-GORZKA SERIA!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-10-12 09:18

Po kiepskim, ale jednak zwycięstwie nad ekipą Zawiszy ruszyliśmy na mecz z Jodłą. Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie wybitnie trudny. Nie pomyliliśmy się. Od samego początku spotkanie było wyrównany, choć z upływem czasu nasza przewaga się pogłębiała. Jednakże do przerwy goli nie ujrzeliśmy. W drugiej połowie niestety po prostym błędzie indywidualnym Jodła zyskała karny, który wykorzystała. Nasze morale delikatnie podupadły, ale tylko chwilowo i potem rzuciliśmy się do szaleńczej pogoni, którą zakończyliśmy pięknym finiszem w doliczonym czasie gry. Jeszcze w regulaminowym czasie głową bramkę zdobył Paweł Ankurowski po dośrodkowaniu Sebastiana Stąpora. A już w w ostatniej minucie doliczonego czasu gry gola na wagę 3 punktów zdobył zmiennik Adrian Minda. 

Natomiast nasz wyjazd do Warki niestety jest kompletnie do zapomnienia. Polegliśmy na każdej możliwej płaszczyźnie. Mentalnie, fizycznie, motorycznie. Wszystko złożyło się na bolesną porażkę 1-3, choć mimo słabego występu mieliśmy okazję do bramki kontaktowej i nawet gola na remis. Niestety są dni, w których prawie nic nie wychodzi i to był jeden z nich. 

W najbliższy weekend podejmujemy "u siebie" Zamłynie Radom. Jednakże ze względu na słaby stan boiska w Wierzbicy, które jest zalane przez deszcze mecz zagramy w Radomiu na sztucznym boisku MOSiR. Zagramy w sobotę o godzinie 19.00! Wszystkich gorąco zapraszamy na to spotkanie!


GORYCZ PORAŻKI I POWRÓT NA WŁAŚCIWĄ ŚCIEŻKĘ!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-10-01 10:03

Niestety w zaległej kolejce polegliśmy w Radomiu 3-0. Wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania. Zdecydowanie stać nas było na chociaż honorowe trafienie. Niestety rezerwy Radomiaka pokaźnie wzmocnione pierwszą drużyną na to nie pozwoliły. W pierwszej połowie zbyt szybko oddaliśmy prowadzenie gospodarzom co w dużym stopniu ułożyło dalszą część meczu. Po przerwie jednak widzieliśmy na boisku już zdecydowanie równe sobie ekipy, ale zabrakło nam po raz kolejny skuteczności pod bramką przeciwnika i po jednym ze stałych fragmentów gry "drugi Radomiak" zamknął wynik meczu. Na koniec można dorzucić jedynie tyle, że sędziowie skrupulatnie trzymali pieczę nad wynikiem Radomian pozbawiając nas, chociażby rzutu karnego, a to tylko jedna sytuacja z wielu gdzie faworyzowali gospodarzy. 

Na szczęście już 3 dni później mieliśmy okazję do rehabilitacji po przegranym meczu. Przyjechała do nas Zawisza Sienno, która jednak świetnie spisuje się na wyjazdach. Dotychczas zanotowali 2 zwycięstwa, 2 remisy i tylko 1 porażkę (na własnym obiekcie bez zwycięstwa!). Do potyczki z nami wszystkie porażki ponosili jedynie różnicą jednej bramki. Spodziewaliśmy się trudnego spotkania i rzeczywiście takie było, ale tylko z powodu naszej kiepskiej dyspozycji. Dominowaliśmy na boisku od pierwszego do ostatniego gwizdka, a mimo to bardzo długo nie byliśmy w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Grząskie i nierówne boisko również nam nie pomagało. Jeszcze w pierwszej odsłonie około 35 minuty z boiska wyrzucony został kapitan gości, który za obelgi rzucane w stronę sędziego ujrzał czerwoną kartkę. Chwile później w polu karnym faulowany zostaje Paweł Ankurowski, a z jedenastu metrów trafia Sebastian Stąpór. Niestety po przerwie w nieodpowiedzialny sposób tracimy bramkę na 1-1. Od tego momentu mecz dla nas zrobił się naprawdę ciężki, ponieważ Zawisza rozpoczęła zaciekłą obronę. Jednakże parę minut po wyrównaniu Grzesiek Dziurzyński strzałem z dystansu umieścił piłkę w siatce. Natomiast goście niedługo potem ujrzeli kolejną czerwoną kartkę po brutalnym faulu na Bartłomieju Spadło. Dzieło uwieńczył Paweł Ankurowski pięknym szczupakiem po dośrodkowaniu Sebastiana Stąpora. Odnotowane kolejne 3 punkty, jednakże stylowo był to chyba nasz najgorszy mecz w dotychczasowej kampanii ligowej. 

4 października o godzinie 16.00 rozegramy zaległe, wyjazdowe spotkanie z Jodłą, na które wszystkich gorąco zapraszamy. 


UCIECZKA SPOD TOPORA!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-09-17 12:53

Nasza drużyna o włos nie dopuściła się zbrodni jaką byłoby upuszczenie punktów z aktualnie ostatnią drużyną w tabeli. Uczciwie trzeba przyznać, że Zwolenianka przyjechała mocno zdeterminowana i pokazała się z naprawdę dobrej strony zawieszając nam poprzeczkę dość wysoko, jednakże jeśli myślimy o zadomowieniu się w ścisłej czubie tabeli to naszym obowiązkiem jest wygrywać takie spotkania w sposób dużo bardziej zdecydowany i pewny. Otarliśmy się o niespodziankę, a może nawet kompromitację jaką byłoby przegranie tego spotkania NA WŁASNYM STADIONIE. Cała pierwsza połowa przebiegała pod nasze dyktando, ale cóż z tego jeśli nie oddawaliśmy praktycznie strzałów na bramkę gości. Niedługo po przerwie po błędzie w ustawieniu w linii defensywnej tracimy sensacyjnie bramkę. Napastnik ze Zwolenia w sytuacji 1 vs 1 nie dał szans naszemu goalkeeperowi. Był to dla nas kubeł zimnej wody. Od tego momentu zaczęliśmy naciska jeszcze mocniej i wreszcie oddawaliśmy strzały, ale bez większych rezultatów. W końcu po stałym fragmencie gry egzekwowanym przez Sebastiana Stąpora goście sami umieścili piłkę w swojej bramce. Sami nie byliśmy w stanie tego zrobić, więc musieli nam pomóc rywale. Do końca pozostało niespełna 20 minut, a my dopiero odrobiliśmy straty. Na nasze szczęście po jednym z ataków z lewej strony w polu karnym nieprzepisowo powstrzymywany był Oskar Abramczyk i sędzia główny dyktuje "jedenastkę". Pewnym wykonawcą okazuje się Sebastian Stąpór. Przy naszym prowadzeniu Zwoleń nie miał wyjścia i otworzył sie na dobre. Dzięki temu mieliśmy kolejne świetne okazje na zamknięcie tego spotkania przed upływem 90 minut, ale znów raziliśmy nieskutecznością. Nie możemy być zadowoleni z naszej postawy. Jedyne pozytywy jakie można wyciągnąć z tego meczu to 3 punkty i  po raz kolejny walczymy do końca nie składając broni potwierdzając nasze silne cechy wolicjonalne. 

Kolejne spotkanie rozegramy za tydzień, 24 września w niedziele o godzinie 16.00 w Jedlni z tamtejszą Jodłą. Jodła ostatnio mocno pikuje do góry i sensacyjnie pokonała idący do tej pory jak buldożer Grójec. Dokonała tej sztuki na wyjeździe, czym sprawili jeszcze większą niespodziankę. 

EDIT: Spotkanie z Jodłą odwołane! Powodem jest boisko, które przez ostatnie opady jest niezdatne do rozegrania na nim spotkania. Mecz rozegramy 4 października, a dokładną godzinę podamy bliżej podanego terminu. 


PRZYWOZIMY 3 OCZKA ZE SKARYSZEWA!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-09-15 09:59

Wreszcie spotkanie, w którym 3 punkty należały nam się od początku do końca. Nasza ekipa zaprezentowała się o klasę lepiej od gospodarzy ze Skaryszewa, chociaż swoje dzieło kończyła grając już w 10. Od samego początku byliśmy zdecydowani i groźni w naszych poczynaniach na boisku. Dlatego ok. 20 minuty wyszliśmy na prowadzenie po kontrataku, który wykończył Piotr Jaworski. Niestety mieliśmy chwile rozkojarzenia, którą Skaryszewianka skrzętnie wykorzystała. Najpierw zbyt wolno wracaliśmy do ustawienia, a potem doprowadziliśmy do faulu przed polem karnym. Bezpośrednio z rzutu wolnego Sebastiana Przytułę pokonał potężnym strzałem Mateusz Stolarek. Na przerwę schodziliśmy z remisem, choć mogliśmy czuć rozczarowanie z takiego obrotu spraw. Na szczęście po przerwie ponownie wróciliśmy do grania swojej piłki. Na 2-1 bramkę strzelił Grzegorz Dziurzyński umieszczając piłkę w siatce bezpośrednio z rzutu wolnego podobnie, jak zawodnik gospodarzy. Nasza przewaga nie słabła. Niestety po dwóch żółtych kartkach z boiska został wyrzucony Bartłomiej Spadło. Mogłoby się wydawać, że to może na skomplikować sytuację. Nic bardziej mylnego. Dopiero w 10 tak naprawdę zarysowała się nasza przewaga, którą skwitowaliśmy jeszcze trafieniami Sebastian Stąpora z rzutu karnego oraz golem Jakuba Koseli, który uwieńczył nasze piękne zwycięstwo. 

Już jutro podejmiemy na własnym stadionie Zwoleniankę Zwoleń, która wobec zwycięstwa Szydłowianki stała się czerwoną latarnią ligi. Wszystkich zapraszamy na stadion przy ul. Kościuszki 37 w Wierzbicy. Spotkanie rozegra się o godzinie 15.00!


WIERZBICA POZOSTAJE LIGOWĄ TWIERDZĄ!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-09-09 18:42

Mecz z Legionem jest bardzo trudny do ogólnej oceny. Najważniejsze są 3 punkty, ale pozostaje wiele mankamentów. Przez pierwsze 45 minut goście nie byli w stanie kompletnie nic zrobić. Tworzyliśmy okazję za okazją, ale po raz kolejny popisywaliśmy się tragiczną skutecznością. Dopiero na minute przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową bramkę zdobył Paweł Czarnecki. Wcześniej dwukrotnie obijaliśmy poprzeczkę drużyny z Głowaczowa po strzałach Filipa Krajewskiego i Sebastiana Stąpora. Nasza ofensywa notorycznie marnowała doskonałe okazje strzeleckie. Natomiast po przerwie nasza gra wołała o pomstę do nieba. Na szczęście szybko udało nam się podwyższyć wynik i mieliśmy niewielki margines błędu. Kompletnie zapomnieliśmy jak się gra w piłkę. Bramka, którą straciliśmy na 2-1 niestety obciąża konto Sebastiana Przytuły. Dał się zaskoczyć z rzutu wolnego z bardzo ostrego kąta, niemal zerowego, ale cóż błędy przydarzają się każdemu. Goście kończyli spotkanie w 9, ale niestety tego również nie potrafiliśmy wykorzystać. 

Kolejne spotkanie rozegramy w środę 13 września. Jedziemy do Skaryszewa na spotkanie z tamtejsza Skaryszewianką. Mecz rozpocznie się o godzinie 17.00! Wszystkich serdecznie zapraszamy.


ŻEGNAMY SIĘ Z PUCHAREM!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-09-06 19:26

Niestety ulegamy na własnym boisku aż 1-4. Tym razem młodziutka jedenastka wystawiona do pucharowego boju nie udźwignęła ciężaru i musiała uznać wyższość LKS-u Promna. Chociaż wynik wydaje się wysoki nasza gra nie wyglądała aż tak źle. Przyznać trzeba, że Promna rzeczywiście była lepsza, ale rozmiar porażki 1-2 bramkami byłby dużo bardziej sprawiedliwy i lepiej odzwierciedlał wydarzenia na boisku. Dwa pierwsze gole tracimy niestety po indywidualnych błędach przy wyprowadzeniu piłki i kryciu przy stałym fragmencie gry. Kilka razy zgrabnie wyszliśmy spod pressingu gości, co w końcówce pierwszej połowy zaowocowało trafieniem Filipa Krajewskiego po asyście Bartka Spadło. W przerwie doszło do 4 zmian. Źle zaczęliśmy druga odsłonę szybko dając sobie strzelić bramkę na 3-1. Po stracie gola dalej próbowaliśmy odrabiać straty, ale swoich szans nie wykorzystywali m.in. Oskar Abramczyk, czy Piotr Jaworski. Oczywiście nikogo nie obarczamy indywidualnie, ale skuteczność tego dnia zawodziła i takie są fakty. Aż w końcówce spotkania otworzyliśmy się do tego stopnia, że LKS przeprowadził szybką kontrę i po raz 4 umieścił piłkę w naszej siatce. Do samego końca walczyliśmy, żeby podreperować rezultat, ale niestety nie udało się. 

Z pucharem się rozstaliśmy, ale nie ma czasu na zaprzątanie sobie tym głowy. Już w sobotę kolejne ligowe spotkanie. Na własnym obiekcie podejmujemy Legion Głowaczów. Wszystkich zapraszamy na stadion przy ul. Kościuszki 37 o godzinie 15.00!


PIERWSZE POTKNIĘCIE!

  • autor: Roger_Reuszi, 2017-09-04 10:31

Niestety w sobotnie popołudnie po raz w pierwszy w tym sezonie zeszliśmy z boiska nie zgarniając pełnego kompletu oczek. Remisujemy na terenie beniaminka po szalonym meczu 3-3. Pierwsza odsłona w wykonaniu naszej drużyny była po prostu słaba i przespana. Przez pierwsze 45 minut nie oddaliśmy nawet celnego strzału w bramkę. Wyglądało to źle zważywszy na fakt, że Mogielanka przeprowadziła dwie groźne kontry, z których jedna zakończyła się niestety powodzeniem. Gry nie ułatwiało wąskie boisko, które pomagało w bronieniu się gospodarzom. Niezła organizacja gry pozwoliła im doprowadzić 1-0 do gwizdka kończącego pierwszą połowę. Po przerwie chcieliśmy natychmiast rzucić się do odrabiania strat. Rzeczywiście tak było, tylko równie szybko daliśmy się po raz kolejny skontrować i było już 2-0. Wtedy już w pełni przejęliśmy inicjatywę na boisku. Niespełna minute po wznowieniu gry po stracie gola zachowujemy kontakt strzelając na 2-1. Z przed pola piłkę w siatce umieścił Oskar Abramczyk. Nie odpuszczaliśmy i zaciekle dążyliśmy to wyrównania stanu w tym spotkaniu. Nasza przewaga była już w pewnych momentach przytłaczająca. Do tego sędzia po dwóch żółtych kartkach wyrzuca zawodnika Mogielanki z boiska. Niedługo po tym piłkę w siatce po dośrodkowaniu z rzutu rożnego umieścił Paweł Czarnecki. Niestety on również wkrótce po drugim napomnieniu żółtą kartką opuszcza boisko. Jednakże nasza drużyna idzie za ciosem. Najpierw bramkarz z Mogielnic fenomenalnie obronił rzut wolny Sebastiana Stąpora, ale już w akcji później musiał uznać wyższość Grześka Dziurzyński w sytuacji jeden na jeden. Wydawało się, że mecz mamy pod kontrolą, ale liczba niewymuszonych błędów jakie popełnialiśmy w tym spotkaniu była zatrważająca i odbiła nam się czkawką. Na własne życzenie podarowaliśmy przeciwnikom rzut rożny, po którym na niespełna 10 minut przed końcem znów wracają do gry. Nie minęło wiele czasu, a rywal grał już w 9 po kolejnej czerwonej kartce. Niestety nie udało nam się tego przekuć w sukces. W tym spotkaniu ewidentnie na własne życzenie gubimy punkty. Kompletnie przespaliśmy pierwszą odsłonę, natomiast w drugiej nasze pojedyncze i indywidualne niewymuszone błędy spowodowały taki, a nie inny obrót spraw. Boli, że gubimy punkty w ten sposób, ale niestety tak już w piłce bywa. Musimy zakasać rękawy i pracować teraz ciężej i z powrotem grać tak, by pokazać, że remis w Mogielnicy był jedynie wypadkiem przy pracy. 

Przed nami kolejna pucharowa środa. Tym razem do Wierzbicy przyjeżdża zespół grający o klasę wyżej- LKS Promna. Jak na razie po starcie rozgrywek LKS wydaję się być murowanym faworytem do opuszczenia IV ligi. Po 5 kolejkach nie zebrali jeszcze nawet punktu strzelając w tym czasie jedynie 2 bramki i tracąc 17. Jednakże przypominamy, że puchary rządzą się swoimi prawami i poczynania ligowe tutaj nie mają praktycznie żadnego wpływu. Zapowiada się spotkanie bez faworyta. Wszystkich gorąco zapraszamy w środę 6 września o godzinie 16.30 na stadionie przy ul. Kościuszki 37 w Wierzbicy. 


Archiwum aktualności


Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Ostatnie spotkanie

GKS Orzeł WierzbicaIłżanka Kazanów
GKS Orzeł Wierzbica 3:0 Iłżanka Kazanów
2017-11-18, 13:00:00
    relacja »
oceny zawodników »

Wyniki

Ostatnia kolejka 17
Zwolenianka Zwoleń 3:3 Szydłowianka Szydłowiec
Jodła Jedlnia - Letnisko 3:0 Skaryszewianka Skaryszew
Zawisza Sienno 0:1 Legion Głowaczów
KS Warka 3:1 Mogielanka Mogielnica
Zamłynie Radom 4:1 Gracja Tczów
Proch Pionki 1:1 Centrum Radom
Powiślanka Lipsko 6:0 Pilica Nowe Miasto nad Pilicą
Mazowsze Grójec 4:0 Radomiak II Radom
GKS Orzeł Wierzbica 3:0 Iłżanka Kazanów

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 48, wczoraj: 150
ogółem: 1 365 058

statystyki szczegółowe